odgłosy na telefon do pobrania

Podobne


» ZałóżBloga - portalx.pl - Darmowe strony
»
odgłos przy zdjęciu pedału gazu
»
odgłosy na komórkę pobierane przez sms
»
odgłos tarcia przy wolnych prędkościach
»
Odgłos Skrzecząca Sroka Zwierzęta
»
Odgłos Mała Kózka Zwierzęta
»
odgłos silnika samochodu mp3
»
odgłos przelewania wody w grzejnikach
Republika.pl Portal Spoecznoci Internetowych



 




Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

ZałóżBloga - portalx.pl - Darmowe strony

Temat: Muzyka

A wiecie może czy jest do pobrania skądś odgłos Cerberusa mp3, chciałbym sobie na budzik w telefonie ustawić
Znalazłem coś takiego:

<embed src="http://embed.zedge.net/embed/zrtw-embed.swf" flashvars="item_key=838-4-308237-774907818-1&skin=black_pattern&title=Island+Monster&fcol=ffffff" allowScriptAccess="always" width="310" height="60" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent"></embed>
DOWNLOAD

Mam nadzieję, że Ci się podoba.
Źródło: computerworld.fora.pl/a/a,238.html



Temat: Camdrivers, Stery dzwieku.



Stery dzwieku - dzieki nim slyszymy glosy piosenek w telefonie, mamy korektor, slyszymy w ogole jakiekolwiek odglosy dobiegajace z glosniczka.
Skladaja sie z paru plikow schowanych w folderze "acoustic" (nie widocznego dla zwyklego smiertelnika )

Jak zmienic?? Wywalamy pliki z acoustic i wgrywamy swoje, jakie tylko chcemy.



Ale żeś się wysilił, by powiedzieć jak się wgrywa i usuwa pliki akustyczne. No i skąd w ogóle można je pobrać, bo google po wpisaniu Toshara 3.0 nie pomagają.
Źródło: twoj-se.info/viewtopic.php?t=815


Temat: Muzyka
A wiecie może czy jest do pobrania skądś odgłos Cerberusa mp3, chciałbym sobie na budzik w telefonie ustawić
Źródło: computerworld.fora.pl/a/a,238.html


Temat: "Zniszczone szczęście"- Newik!!! (21.11.2010)
Jednak udało mi się przyspieszyć premierę i wstawiam 1 odcinek. Mam nadzieję że wam sie spodoba. Pozdrawiam

Odcinek 1
Jazmina wyszła z budynku policji i ruszyła w stronę swojego samochodu, który był niedaleko zaparkowany. Zaczynał się weekend więc chciała spędzić więcej czasu w towarzystwie swojego narzeczonego Lucasa. Byli ze sobą już dwa lata. Niedługo zamierzali się pobrać, zaraz po tym jak Jaz urodzi. Była już w piątym miesiącu ciąży. Brzuszek nie był jeszcze widoczny, ale zaczął powoli się powiększać. Jazmina dotknęła pierścionka zaręczynowego, który spoczywał na jej palcu i uśmiechnęła się do siebie. Nagle usłyszała jak ktoś ją woła. Odwróciła się i ujrzała śliczną dziewczynę, która biegła w jej stronę. To była Florencia jej przyjaciółka.
- Flor-zdziwiła się- nie wiedziałam że już wychodzisz. Poczekałabym na ciebie.
- Jasne- odp. Flor- teraz jesteś tak zaabsorbowana wizją romantycznego weekendu w towarzystwie Lucasa, że nie wiesz co się wokół ciebie dzieje.- po chwili dodała- Nie mogę uwierzyć, że wychodzisz za mąż. Nawet nie wiesz jak się cieszę.
- Ja też. Już nie mogę się doczekać. Ale muszę najpierw urodzić- Jaz uśmiechnęła się i dotknęła swojego brzucha.
- Pięknie wyglądasz. Ciąża ci służy. – pow. Flor- a zastanawialiście się nad imieniem dla dziecka?
- Jeszcze nie. Mamy sporo czasu. Dobrze, że znalazłam pracę właśnie na tym posterunku. Inaczej nigdy nie spotkałabym Lucasa.
- Można powiedzieć, że to przeznaczenie. Chociaż ja nie wierzę w miłość ani w przeznaczenie- pow. ze smutkiem w glosie.
- Nie martw się. Na pewno jeszcze spotkasz kogoś, kto cię szczerze pokocha
***
Lucas siedział jeszcze na posterunku policji w swoim gabinecie. Przeglądał akta przestępców a zwłaszcza jednego Pedra Ferrery, który był bardzo groźny. Był podejrzany o wiele przestępstw: handel narkotykami, oszustwa, gwałty, defraudacja. Nie można mu było nic udowodnić ani złapać. Lucas miał nadzieję że to niedługo się zmieni. Pedro przebywał teraz w ich mieście. Dowiedział się tego od swojego zaufanego informatora. Teraz zajmował się handlem narkotykami. Czekał na dostawę towaru. Lucas wiedział gdzie i kiedy będzie to miało miejsce. Trzeba tylko było starannie przeprowadzić akcje i go schwytać.
- Już się nie wywiniesz ptaszku- pow. Lucas patrząc na jego zdjęcie w aktach- prędzej czy później popełnisz jakiś błąd a wtedy cię złapiemy. I znajdziesz się tam gdzie twoje miejsce.
***
W starym opuszczonym budynku była zgromadzona niewielka grupa mężczyzn. Jeden z nich chodził w kółko paląc przy tym papierosa. Był bardzo zdenerwowany i wręcz wściekły. Dopalił papierosa i rzucił na ziemię po czym przydepnął go nogą.
- Cholera!- krzyknął- i znowu nasze plany spaliły na panewce. Gliny już wiedzą gdzie i kiedy będzie dostawa towaru. Dowiedziałem się tego od mojej wtyki. Musimy zmienić plany. Ale najpierw muszę się dowiedzieć skąd wyszedł przeciek. Od kogo policja o tym wie? Macie się dowiedzieć kto za tym stoi?
- Szefie- odezwał się nagle jeden z mężczyzn w długich włosach związanych z tyłu w kucyk- Nie martw się. Załatwione. Wiem, kto to zrobił?
- Kto taki?- spytał.
- Niejaki Jose Fernandes. Od lat był informatorem policji. Nie można go było zdemaskować, był bardzo ostrożny. Ale nie na tyle żebym go nie wykrył. Użyłem swoich znajomości i dowiedziałem się co to za jeden. On już nigdy nic nie powie, wącha kwiatki od spodu.
- Nie znam gnidy. Ale dobrze się spisałeś Simon. Jak zginął?
- Krotko i bezboleśnie. Dostał kulkę w łeb, a teraz jest pokarmem dla rybek- zaśmiał się.
- Bardzo dobrze. Tak kończą zdrajcy i ci co mi wchodzą w drogę. Musze jeszcze wiedzieć dla kogo pracował. Kogo informował.
- Nie ma sprawy. To chyba jakiś glina z wydziału narkotyków, nie wiem dokładnie. Dowiemy się kto to jest. I co mamy z nim zrobić?
- Na razie nic. Sam go załatwię w momencie kiedy nie będzie się tego spodziewał.
***
Jazmina stała przy kuchence i gotowała obiad. Lucas niedługo miał wrócić z pracy. Usłyszała odgłos otwieranych drzwi. Po chwili do kuchni wszedł jej narzeczony i spojrzał na nią. Jaz odwróciła się i uśmiechnęła się a Lucas podszedł i objął ją w pasie, po czym pocałował w szyję.
- Ty wariacie!- pow.- przez ciebie zupa mi się przypali. Puść mnie, zebrało ci się na amory.
- No skoro już mnie nie kochasz- puścił ją i zrobił minę zbitego psa.
- Co ty mówisz? Oczywiście, że cię kocham.
- To udowodnij mi to!- uśmiechnął się.
Jazmina podeszła do niego i pocałowała go.
- Wystarczająco ci to udowodniłam- pow. po chwili.
- No nie wiem, nie wiem. Jakoś słabo mnie przekonałaś.- pow. i uśmiechnął się.
- Ty głuptasie! – pow. Jaz i dała mu pstryczek w nos.
Lucas wziął ją w ramiona i pocałował namiętnie.
- Jestem głuptasem, który bardzo cię kocha.
- Tak?! Jeszcze mi chyba dziś tego nie mówiłeś- pow. z lekkim uśmieszkiem na ustach.
- To teraz ci to mówię. Kocham cię, kocham się, kocham cię i będę i ci to powtarzał aż do znudzenia.
- Ja też cię kocham- pow.- ale teraz naprawdę mnie już pość. Bo zupa się przypali i z obiadu nici.
Podeszła do garnka z zupą i zanużyła w nim łyżkę, po czym dała Lucasowi do spróbowania.
- Dobra- pow. i pocałował ją w policzek- trafiła mi się najlepsza narzeczona na świecie. Nie to, że piękna to jeszcze świetnie gotuje.
Jazmina wyłączyła zupę, a Lucas podszedł do niej bliżej i połozył rękę na jej brzuchu.
- Jak tam sprawuje się nasz dzidziuś?- spytał- nie rozrabia za bardzo.
- Nie, jeszcze nie. Ale znając jego ojca to nic nie wiadomo- uśmiechnęła się.
- Ty wredoto!- pow. i przyciągnął ją do siebie- zaraz ci pokażę jak się postępuje z niegrzecznymi dziewczynkami.
Wziął ją na ręce i zaczął nieść w kierunku sypialni.
- Co robisz?- spytała- a obiad?
- Nie jestem głodny- pow.
Po chwili rozległ się dźwięk jego komórki. Postawił Jazminę na ziemi i odebrał telefon.
- Słucham… Co?... Kiedy?... Zaraz tam będę- wyłączył telefon i spojrzał na Jaz. Ona wyczuła, że coś się stało, coś okropnego.
- Co się stało?- spytała.
Źródło: telenowele.fora.pl/a/a,9017.html


Temat: "Zniszczone szczęście" odcinek 7
Odcinek 1

Jazmina wyszła z budynku policji i ruszyła w stronę swojego samochodu, który był niedaleko zaparkowany. Zaczynał się weekend więc chciała spędzić więcej czasu w towarzystwie swojego narzeczonego Lucasa. Byli ze sobą już dwa lata. Niedługo zamierzali się pobrać, zaraz po tym jak Jaz urodzi. Była już w piątym miesiącu ciąży. Brzuszek nie był jeszcze widoczny, ale zaczął powoli się powiększać. Jazmina dotknęła pierścionka zaręczynowego, który spoczywał na jej palcu i uśmiechnęła się do siebie. Nagle usłyszała jak ktoś ją woła. Odwróciła się i ujrzała śliczną dziewczynę, która biegła w jej stronę. To była Florencia jej przyjaciółka.
- Flor-zdziwiła się- nie wiedziałam że już wychodzisz. Poczekałabym na ciebie.
- Jasne- odpowiedziała Flor- teraz jesteś tak zaabsorbowana wizją romantycznego weekendu w towarzystwie Lucasa, że nie wiesz co się wokół ciebie dzieje.- po chwili dodała- Nie mogę uwierzyć, że wychodzisz za mąż. Nawet nie wiesz jak się cieszę.
- Ja też. Już nie mogę się doczekać. Ale muszę najpierw urodzić- Jaz uśmiechnęła się i dotknęła swojego brzucha.
- Pięknie wyglądasz. Ciąża ci służy. – powiedziała Florencia- a zastanawialiście się nad imieniem dla dziecka?
- Jeszcze nie. Mamy sporo czasu. Dobrze, że znalazłam pracę właśnie na tym posterunku. Inaczej nigdy nie spotkałabym Lucasa.
- Można powiedzieć, że to przeznaczenie. Chociaż ja nie wierzę w miłość ani w przeznaczenie- rzekła ze smutkiem w glosie.
- Nie martw się. Na pewno jeszcze spotkasz kogoś, kto cię szczerze pokocha

***

Lucas siedział jeszcze na posterunku policji w swoim gabinecie. Przeglądał akta przestępców a zwłaszcza jednego Pedra Ferrery, który był bardzo groźny. Był podejrzany o wiele przestępstw: handel narkotykami, oszustwa, gwałty, defraudacja. Nie można mu było nic udowodnić ani złapać. Lucas miał nadzieję że to niedługo się zmieni. Pedro przebywał teraz w ich mieście. Dowiedział się tego od swojego zaufanego informatora. Teraz zajmował się handlem narkotykami. Czekał na dostawę towaru. Lucas wiedział gdzie i kiedy będzie to miało miejsce. Trzeba tylko było starannie przeprowadzić akcje i go schwytać.
- Już się nie wywiniesz ptaszku- powiedział Lucas patrząc na jego zdjęcie w aktach- prędzej czy później popełnisz jakiś błąd a wtedy cię złapiemy. I znajdziesz się tam gdzie twoje miejsce.

***

W starym opuszczonym budynku była zgromadzona niewielka grupa mężczyzn. Jeden z nich chodził w kółko paląc przy tym papierosa. Był bardzo zdenerwowany i wręcz wściekły. Dopalił papierosa i rzucił na ziemię po czym przydepnął go nogą.
- Cholera!- krzyknął- i znowu nasze plany spaliły na panewce. Gliny już wiedzą gdzie i kiedy będzie dostawa towaru. Dowiedziałem się tego od mojej wtyki. Musimy zmienić plany. Ale najpierw muszę się dowiedzieć skąd wyszedł przeciek. Od kogo policja o tym wie? Macie się dowiedzieć kto za tym stoi?
- Szefie- odezwał się nagle jeden z mężczyzn z mężczyzn w długich włosach związanych z tyłu w kucyk- Nie martw się. Załatwione. Wiem, kto to zrobił?
- Kto taki?- spytał.
- Niejaki Jose Fernandes. Od lat był informatorem policji. Nie można go było wykryć, był bardzo ostrożny. Ale nie na tyle żebym go nie wykrył. Użyłem swoich znajomości i dowiedziałem się co to za jeden. On już nigdy nic nie powie, wącha kwiatki od spodu.
- Nie znam gnidy. Ale dobrze się spisałeś Simon. Jak zginął?
- Krotko i bezboleśnie. Dostał kulkę w łeb, a teraz jest pokarmem dla rybek- zaśmiał się.
- Bardzo dobrze. Tak kończą zdrajcy i ci co mi wchodzą w drogę. Musze jeszcze wiedzieć dla kogo pracował. Kogo informował.
- Nie ma sprawy. To chyba jakiś glina z wydziału narkotyków, nie wiem dokładnie. Dowiemy się kto to jest. I co mamy z nim zrobić?
- Na razie nic. Sam załatwię go w momencie kiedy nie będzie się tego spodziewał.

***

Jazmina stała przy kuchence i gotowała obiad. Lucas niedługo miał wrócić z pracy. Usłyszała odgłos otwieranych drzwi. Po chwili do kuchni wszedł jej narzeczony i spojrzał na nią. Jaz odwróciła się i uśmiechnęła się a Lucas podszedł i objął ją w pasie, po czym pocałował w szyję.
- Ty wariacie!- powiedziała- przez ciebie zupa mi się przypali. Puść mnie, zebrało ci się na amory.
- No skoro już mnie nie kochasz- puścił ją i zrobił minę zbitego psa.
- Co ty mówisz? Oczywiście, że cię kocham.
- To udowodnij mi to!- uśmiechnął się.
Jazmina podeszła do niego i pocałowała go.
- Wystarczająco ci to udowodniłam- rzekła po chwili.
- No nie wiem, nie wiem. Jakoś słabo mnie przekonałaś.- powiedział i uśmiechnął się.
- Ty głuptasie! – odrzekła Jaz i dała mu pstryczek w nos.
Lucas wziął ją w ramiona i pocałował namiętnie.
- Jestem głuptasem, który bardzo cię kocha.
- Tak?! Jeszcze mi chyba dziś tego nie mówiłeś- powiedziała z lekkim uśmieszkiem na ustach.
- To teraz ci to mówię. Kocham cię, kocham się, kocham cię i będę i ci to powtarzał aż do znudzenia.
- Ja też cię kocham- odparła- ale teraz naprawdę mnie już pość. Bo zupa się przypali i z obiadu nici.
Podeszła do garnka z zupą i zanużyła w nim łyżkę, po czym dała Lucasowi do spróbowania.
- Dobra- powiedział i pocałował ją w policzek- trafiła mi się najlepsza narzeczona na świecie. Nie to, że piękna to jeszcze świetnie gotuje.
Jazmina wyłączyła zupę, a Lucas podszedł do niej bliżej i położył rękę na jej brzuchu.
- Jak tam sprawuje się nasz dzidziuś?- spytał- nie rozrabia za bardzo.
- Nie, jeszcze nie. Ale znając jego ojca. to nic nie wiadomo- uśmiechnęła się.
- Ty wredoto!- powiedział i przyciągnął ją do siebie- zaraz ci pokażę jak się postępuje z niegrzecznymi dziewczynkami.
Wziął ją na ręce i zaczął nieść w kierunku sypialni.
- Co robisz?- spytała- a obiad?
- Nie jestem głodny- odrzekł
Po chwili rozległ się dźwięk jego komórki. Postawił Jazminę na ziemi i odebrał telefon.
- Słucham… Co?... Kiedy?... Zaraz tam będę- wyłączył telefon i spojrzał na Jaz. Ona wyczuła, że coś się stało, coś okropnego. Wyczytała to w jego oczach.
- Co się stało?- spytała.
Źródło: teeleenowele.fora.pl/a/a,446.html




Powered by MyScript